Poniżej opisuję Ci teorie pracy z koszmarami, a jeśli chcesz praktycznego doświadczenia i nabycia tej umiejętności to 18 czerwca zapraszam na warsztat pracy z koszmarami online.
Koszmar senny – prezent w brzydkim opakowaniu
Koszmar senny – dla wielu doświadczenie trudne, nieprzyjemne, przerażające. Ale jeśli spojrzymy na niego oczami pracy ze snami, to zobaczymy coś więcej. Koszmar to nie kara ani przypadek. To intensywny komunikat z głębi nas samych. To prezent – choć w brzydkim opakowaniu.
Dlaczego? Bo zawiera ogromną ilość energii, która – choć w pierwszej chwili przerażająca – domaga się integracji i uwolnienia. Koszmar to często krzyk tej części nas, która przez długi czas była wypierana, marginalizowana lub ignorowana. Kiedy w końcu, zamiast uciekać, odkrywamy prawdziwe znaczenie naszego snu – odkrywamy skarb, który miał nas przebudzić.
Spotkanie z reakcjami – pierwszy krok do transformacji
To jest bardzo nieprzyjemna sytuacja – obudzić się we własnym łóżku po koszmarze. I to, do czego Cię zachęcam, to: pooddychaj chwilę głębiej. Znajdź w sobie taką część, która godzi się na to doświadczenie. Która je akceptuje. „Jest, jak jest – przyśnił mi się koszmar.” Dopiero taka postawa pozwala pójść dalej.
Kolejną bramą, do której Cię zapraszam, jest brama Twoich reakcji. I tutaj bardzo przyda się dziennik snów. Ilekroć siadasz ze swoim dziennikiem, pamiętaj – to indywidualny, intymny proces, więc zwolnij swojego wewnętrznego krytyka i pozwól sobie na przejście przez niego bez oceniania samego siebie z poziomu logiki.
Dziennik snów to narzędzie, które pomoże Ci opróżnić się z reakcji. To może być lęk. Jak bardzo się boisz. Jak bardzo to było trudne. Ale też często pojawiają się oceny – postaci z koszmaru, tego co zrobiły, co czujesz wobec nich. Jeśli to była historia o osobie, która robi krzywdę innym – zapisz to. Jak bardzo się na to nie zgadzasz. Jak bardzo nie cierpisz tej konkretnej osoby.
Nie kontroluj się. To jest automatyczne pisanie. Wszystko, co jest w Twoim wnętrzu, w Twoim ciele, w Twoim sercu, potrzebuje zostać przelane na papier.Nie możemy zatrzymać się w miejscu „myślenia o tym”. Potrzebujemy to napisać. Bo wtedy inne części mózgu wchodzą do pracy. Potrzebujemy „przyłapać myśl na papierze”. I dopiero kiedy wyrzucisz z siebie i zapiszesz wszelkie reakcje – możemy pójść dalej.To jest bardzo nieprzyjemna sytuacja – obudzić się we własnym łóżku po koszmarze. I to, do czego Cię zachęcam, to: pooddychaj chwilę głębiej. Znajdź w sobie taką część, która godzi się na to doświadczenie. Która je akceptuje. „Jest, jak jest – przyśnił mi się koszmar.” Dopiero taka postawa pozwala pójść dalej.
Kolejną bramą, do której Cię zapraszam, jest brama Twoich reakcji. I tutaj bardzo przyda się dziennik snów. Ilekroć siadasz ze swoim dziennikiem, pamiętaj – to indywidualny, intymny proces, więc zwolnij swojego wewnętrznego krytyka i pozwól sobie na przejście przez niego bez oceniania samego siebie z poziomu logiki.
Dziennik snów to narzędzie, które pomoże Ci opróżnić się z reakcji. To może być lęk. Jak bardzo się boisz. Jak bardzo to było trudne. Ale też często pojawiają się oceny – postaci z koszmaru, tego co zrobiły, co czujesz wobec nich. Jeśli to była historia o osobie, która robi krzywdę innym – zapisz to. Jak bardzo się na to nie zgadzasz. Jak bardzo nie cierpisz tej konkretnej osoby.
Nie kontroluj się. To jest automatyczne pisanie. Wszystko, co jest w Twoim wnętrzu, w Twoim ciele, w Twoim sercu, potrzebuje zostać przelane na papier.Nie możemy zatrzymać się w miejscu „myślenia o tym”. Potrzebujemy to napisać. Bo wtedy inne części mózgu wchodzą do pracy. Potrzebujemy „przyłapać myśl na papierze”. I dopiero kiedy wyrzucisz z siebie i zapiszesz wszelkie reakcje – możemy pójść dalej.
Kim jestem, a kim nie
Psychologia zorientowana na proces dzieli nasze doświadczenia na proces pierwotny i proces wtórny. Ten podział można zastosować do bardzo wielu obszarów życia, ale tutaj skupmy się na snach.
Proces pierwotny to wszystko, z czym się utożsamiasz. Wszystko, o czym możesz powiedzieć: „to ja”, „to moje”, „to znam”. To Twoja tożsamość – to, kim jesteś na co dzień, jak siebie postrzegasz.
Proces wtórny to odwrotność. To wszystko, czym nie jesteś. To, co oceniasz bardzo negatywnie albo bardzo pozytywnie. To wszystko, o czym w głębi siebie myślisz: „to nie moje”, „ja taka nie jestem”, „ja tego nie chcę”, „ja tego nie mam”.
I właśnie sny – szczególnie koszmary – bardzo często przynoszą nam obrazy procesu wtórnego. Pokazują to, co odrzucone, wypchnięte poza margines, nieprzyjęte. To są postaci, które w śnie wydają się dziwne, obce, zagrażające – a jednocześnie to jest nasze, tylko jeszcze nieuznane.
Sen o tygrysie
Wyobraź sobie taki sen: idę przez znajomy las, ten, który dobrze znam z jawy. Jestem z moim synkiem. Pogoda jak teraz – w miarę ciepło, lekki wiatr. Po drodze mijamy drzewa, krzewy. Wśród nich jeden zupełnie niezwykły krzak – ma przepiękne, fioletowe kwiaty. Idziemy dalej.
W pewnym momencie zza drzewa wyłania się tygrys – ogromny, nienaturalnie wielkich rozmiarów. I wiemy, że ma złe zamiary wobec nas. Powoli idzie w naszą stronę, patrzy mi w oczy. I ja już wiem – to się skończy źle. On idzie, żeby nas zabić.
W momencie, gdy jest już bardzo blisko, wyciąga łapę z pazurami i zamachuje się w moją stronę – i to właśnie wtedy się budzę.
Budzę się pełna reakcji, pełna lęku. Odpalają się różne procesy, historie, emocje…
I co robię? Oddycham. Akceptuję, że ten sen mi się wyśnił. Że ja go wyśniłam. Potem siadam i zapisuję swoje reakcje – na temat okropnych tygrysów, na temat tego, jak bardzo się bałam o siebie i o swoje dziecko.
Dopiero później przechodzę do wypisania procesu pierwotnego i wtórnego w tym śnie.
Procesem pierwotnym jestem ja – taka, jaka jestem na jawie. Procesem pierwotnym jest też mój synek – bo jest prawdziwy, rzeczywisty, obecny. Procesem pierwotnym jest też las, po którym chodzimy, wszystkie drzewa – bo to jest miejsce znane, znajome, moje.
Ale teraz – proces wtórny.
Pierwszym procesem wtórnym w tym śnie jest ten krzak z niezwykłymi, dużymi fioletowymi kwiatami. Już sam w sobie mógłby być materiałem do pracy. Ale w tym śnie jest też drugi proces wtórny – postać, która jest najważniejsza: tygrys.
I to właśnie z tym tygrysem będziemy pracować.
Odzyskiwanie dostępu do własnej energii
Zanim zaczniemy pracę z procesem wtórnym, warto zadać sobie pytanie: po co w ogóle to robimy? Robimy to po to, żeby odzyskać dostęp do energii, która jest nam w życiu potrzebna – a do której w danym momencie nie mamy dostępu.
Dlaczego tak się dzieje? Bo w trakcie życia przeżyliśmy wiele sytuacji – w tym traumatycznych – które sprawiły, że określone jakości energii zostały przez nas ocenione jako złe, nieprzydatne, niechciane. I tak odcinamy się od pewnych reakcji, emocji, zachowań. Wykluczamy je z obrazu siebie.
Ale to, że coś wykluczymy, nie znaczy, że tego nie używamy. To znaczy, że używamy tego nieświadomie. Przykład? Złość. Jeśli uznam, że „złość jest zła”, to nie znaczy, że przestaję się złościć. To znaczy, że złość będzie wybuchać nagle, bez kontroli. I wtedy czuję się ofiarą własnej agresji.
Dlatego właśnie potrzebujemy wrócić do miąższu energii. Do jej pierwotnych form. Przepuścić ją przez ciało. Zyskać do niej świadomy dostęp. Bo każda energia – nawet ta trudna, niewygodna – jest w życiu potrzebna.
Nie chodzi o to, żeby być agresywnym wobec innych. Chodzi o to, żeby wiedzieć, że mam w sobie tę część – i umieć z niej skorzystać, kiedy naprawdę tego potrzebuję. Na przykład wtedy, gdy chcę ochronić swoje granice, powiedzieć „nie”, zadbać o siebie.
W integracji procesu wtórnego chodzi o to, żeby mieć dostęp do pełnego wachlarza reakcji. Bo i tak z niego korzystamy – tylko często bezwiednie.
Więc jeśli śni mi się tygrys, który idzie krok za krokiem, skoncentrowany, pewny, celowy – to może znaczyć, że właśnie tego rodzaju energii potrzebuję. Może w biznesie. Może w relacji. Może po to, by skupić się na swoim celu.
I to nie znaczy, że teraz mam być tym tygrysem na zawsze. To znaczy, że mogę oswoić tę postać. Pozwolić tej energii przepłynąć przez ciało. I mieć do niej dostęp – kiedy będzie naprawdę potrzebna. Na przykład w sytuacji zagrażającej mojemu życiu.
Integracja we własnym domu
Moment, w którym rozpoznajesz postać ze swojego snu jako proces wtórny, to zaproszenie. I można naprawdę dużo zrobić samodzielnie. Wystarczy kawałek przestrzeni, chwila ciszy, odrobina odwagi. Bo to, co robimy w integracji, to doświadczenie. Możesz, tu i teraz, stać się tym, co Ci się śniło. Możesz poczuć w ciele krok za krokiem tę energię, której dotąd w sobie nie znałaś – jak tygrys. Zyskać do niej dostęp. I przestać być jej ofiarą.
To są krótkie, ale głębokie praktyki. Takie, które zmieniają kontakt z własnym wnętrzem, bo pozwalają poczuć siłę tam, gdzie dotąd był tylko lęk. I nie chodzi o to, żeby od razu stać się tygrysem na całe życie. Chodzi o to, by oswoić jego energię. Przepuścić ją przez ciało. Mieć ją pod ręką – gdy będzie naprawdę potrzebna.
Tropienie procesu wtórnego – praktyka, która zmienia życie
To może być bardziej złożone – ale takie tropienie procesu wtórnego jest naprawdę wspaniałą praktyką. To jest praktyka, która zmieniła mój stosunek do snów i która tak naprawdę zmieniła moje życie.
Kiedy mamy narzędzia, żeby pracować ze snami – zwłaszcza tymi trudnymi – to zmienia się nasz stosunek do tych snów. I oczywiście nic nie uchroni nas przed przeżywaniem życia, przed przeżywaniem koszmaru sennego i wszystkich emocji, które mamy po obudzeniu. Ale kiedy wiemy, że jesteśmy zaopatrzone w praktykę, która nam pomoże zintegrować to, co się śni, zmienia się nasz stosunek do tego snu.
I już bardzo szybko jesteśmy w takim miejscu, gdzie chcemy tropić, co tam było najbardziej wtórne. Do jakiej swojej energii jeszcze nie mam świadomego dostępu?
A co za tym idzie – których swoich aspektów używam w sposób nieświadomy i sama staję się ich ofiarą?
Zachęcam Cię do spróbowania tej techniki, bo może się okazać – tak jak to było w moim przypadku i przypadku wielu moich klientów – że okaże się bardzo pomocna.
A poza tym – energie, które są zintegrowane, przepuszczone przez ciało, uznane, nie mają potrzeby straszyć nas w snach.
Jeśli czujesz, że chcesz zgłębiać tę praktykę – dołącz do kursu integracji sennych postaci. To przestrzeń, w której uczymy się, jak krok po kroku zaprzyjaźniać się z energiami, które śnimy każdej nocy.
Jeśli dopiero zaczynasz…
Jeśli chcesz wykonać tę pracę w prowadzeniu, co pomaga Ci rzeczywiście przejść przez ten proces, to zapraszam na warsztat pracy z koszmarami online.

